| Makrobiotyka, dieta uzdrawiająca ducha I ciało |
|
|
|
| Wpisany przez ilona on sobota, 24 lipca 2010 16:36 |
|
Wyobraź sobie, że nagle wszystko w twoim życiu układa się wspaniale, masz poczucie wewnętrznej harmonii, zaczynasz emanuować spokojem, który udziela się twoim najbliższym… Promieniejesz , będąc przekonana, że jesteś ważnym elementem tej boskiej układanki. Brzmi magicznie. Taką właśnie obietnice niesie ze sobą nowoczesna makrobiotyka, dieta uzdrawiająca ducha I ciało. Pierwszy raz usłyszałam o diecie makrobiotycznej, czytając artykuł o Gwyneth Paltrow – aktorce słynącej z zabójczej figury oraz niezapomnianej różowej kreacji na gali Oskarów ’99. Podobno Gwyneth była absolutną fanką makrobiotyki, dopóki nie zaszła w ciążę – w tym czasie jej zachcianki były tak silne, że ryż i wodorosty przegrały walkę z frytkami. Wracając na ziemie (kto tak naprawdę może pozwolić sobie na balową suknię od Ralph Lauren?) myślę, że dieta ta może zainspirować wiele kobiet do wprowadzenia wielu pozytywnych zmian w sposobie żywienia. Zapewniam, że nie chodzi tutaj o kojarzenie diety z religią, tylko zwróceniu uwagi na sfery naszego życia, które wymagają przywrócenia równowagi.
Jednym z powodów, dla których lubię tą dietę jest to, że jedząc makrobiotycznie jesteśmy zachęceni do zwrócenia uwagi na to jak dana żywność wpływa na nasze samopoczucie. Zaczynamy rozumieć, że regulowanie sposobu odżywiania wpływa na wprowadzenie pozytywnych zmian w naszym życiu. Oczywiście nie trzeba być zagorzałym wyznawcą makrobiotyki, żeby stosować zasadę “wszystko z umiarem”! Niestety, dieta ta może wydawać się zbyt surowa, bo nie dopuszcza nabiału, mięsa, jajek, oraz słodyczy, a także ziół I przypraw (oprócz soli). Ziarna (ryż, kasza, pełnoziarnisty chleb) oraz warzywa (surowe, gotowane) stanowią podstawę każdego posiłku. Na dalszym planie mamy fasolę, wodorosty, kiszonki (ogórki, kapustę) oraz orzechy I ziarna. Ryby (gotowane najlepiej na parze) są jak najbardziej wskazane, jednak w niewielkich ilościach. Przy tej diecie zaleca się pić tylko wtedy, gdy doskwiera nam pragnienie, co dla wielu osób może okazać się bardzo trudnym elementem diety. Oto menu prawdziwego makrobiotyka:
Lunch – kasza z ziarnami dyni I sosem tamari, brokuły, kalafior, fasolka aduki z marchewką, imbirem I solą morską; Przekąska – zielona herbata, ekologiczne ciasteczko imbirowe słodzone syropem ryżowym; Kolacja– sałatka z wodorostów arame z prażonymi migdałami, słodko kwaśne buraczki, makaron SOBA na zimno z rzeżuchą, pieczony kabaczek. Fascynujące! Miso z grzybkami I kapusta na śniadanie – spróbuj wspomnieć o tym swojej polskiej cioci. Na szczęście makrobiotyka to nie tylko teoria żywieniowa, ale także sposób na zdrowe, szczęśliwe życie. Jeśli mieszkasz w Nowym Jorku I ogarnia cię strach przed przyrządzeniem swoich własnych wodorostów, zachęcam do odwiedzenia Souen Restaurant na Soho, gdzie wszystko nagle wydaje się być proste (I smaczne). Odpowiednie jedzenie to tylko kropla w morzu z tego co oferuje “przejście” na dietę makro. Kolejne kroki w następnym odcinku. Serdecznie zapraszam ! |
Ostatnio na forum
- Re:pytanie do Ireny irena 27.7.2010 15:37
- Re:pytanie do Ireny ilona 27.7.2010 15:09
- Re:pytanie do Ireny irena 27.7.2010 14:15





Iga Barcikowska - Holistic Health Counselor-
Nowoczesna makrobiotyka opiera się na antycznym koncepcie yin-yang, czyli filozofii opisującej przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które można odnaleźć w całym wszechświecie. Yin i Yang to nie tylko taniec męskiej i żeńskiej energii, to także gra smaków (słodki, gorzki), sezonów (zima, lato), pór dnia (dzień, noc). Dieta ma w tym przypadku ogromne znaczenie I odnosi się oczywiście do unikania żywności mającej negatywny wpływ na zdrowie i balans organizmu.
Śniadanie – zupa miso z rzodkiewką I grzybkami, brązowy ryż, warzywa gotowane na parze, surówka;