Amila Zazu - wywiad z piosenkarką PDF Drukuj Email
Wpisany przez ilona on sobota, 08 maja 2010 20:56   

 

 

Artystka ma za sobą udany debiut, krążek „My Stories” wydany przez wytwórnię RecPublica przyniósł młodej zielonogórzance popularność na polskim rynku muzycznym. Obecnie koncertuje i planuje promocje płyty poza granicami naszego kraju. Specjalnie dla czytelniczek MojeNYC piosenkarka opowiada o swojej muzyce, projektach i planach na przyszłość.

 

 

 

 

Obydwie jesteśmy miłośniczkami żużla. W zeszłym roku zaśpiewała Pani na inauguracji sezonu 2009. Czy w tym roku również zamierza Pani swym głosem zagrzewać do walki mistrzowską drużynę Falubazu?


 

Oczywiście! Będę jak zawsze głośno krzyczeć z trybun „Hej hej Falubaz” (śmiech). Bardzo cieszę się, że miałam możliwość dwukrotnie zaśpiewać na cześć naszej Drużyny. Pierwszy raz podczas jej prezentacji na sezon 2008, wystąpiłam wtedy w stroju żużlowym kapitana Falubazu. Od tamtego roku nasi „Rycerze Speedway’a” zaczęli osiągać coraz lepsze wyniki i nastąpił wyczekiwany kilkanaście lat moment – zdobyliśmy brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Rok później, kiedy to podczas pierwszego meczu wykonałam „The Eye of the Tiger” – swojego rodzaju hymn naszej drużyny – zdobyliśmy złoto. Mam więc cichą nadzieję, że wyśpiewałam nam trochę szczęścia i będzie ono Falubazowi jeszcze długo dopisywać.

 

 

Gdzie poza Zieloną Górą, możemy usłyszeć Pani wokal na żywo?


 

Mój wokal na żywo usłyszeć można bardzo często, jeśli jest się moim sąsiadem (śmiech), a tak na poważnie, moja managerka zajmuje się cały czas organizacją koncertów w całej Polsce. Informacje o nich pojawiają się na bieżąco na mojej stronie internetowej. Wystąpiłam już w wielu miejscach na terenie całej Polski i zawsze miło wspominam te podróże, niejednokrotnie na drugi koniec naszego kraju. To dla mnie bardzo ekscytujące, kiedy mogę pojawiać się w coraz to nowych miejscach, spotkać się z fanami z bardzo daleka i śpiewać dla nich, a jednocześnie zwiedzić wiele pięknych zakątków Polski. To kwintesencja pracy połączonej z przyjemnością.

 

 

Pani pierwszy krążek „My Stories” wyprodukowany przez team wytwórni fonograficznej RecPublica, w Polsce został przyjęty entuzjastycznie. Jak na dzień dzisiejszy ocenia Pani swoją pozycję na rynku muzycznym?


 

Cieszę się ogromnie, że miałam to szczęście zostać zauważoną przez wytwórnię RecPublica, nagrać swój pierwszy album i teledysk, bo to naprawdę trudne dla nikomu nieznanej osoby. Dzięki temu zainteresowały się mną największe media, rozgłośnie radiowe grają mój singiel, a mój klip emitowany jest w telewizjach muzycznych. Wiem natomiast, że przede mną jeszcze dużo pracy zanim będę mogła powiedzieć, że osiągnęłam wiele. Zależy mi na tym, aby nagrywać dobre płyty, robić koncerty z wielkim show na scenie i odkrywać przed fanami różne sfery mojej wrażliwości muzycznej. Wtedy będę czuła się spełniona.

 

Planuje Pani promocję albumu również poza granicami naszego kraju?

 

Na dzień dzisiejszy krążek „My stories” ukazał się na rynku polskim, natomiast są plany, aby dotrzeć również do słuchaczy zagranicznych. Płyta niemal w całości jest w języku angielskim, więc jest to duże ułatwienie dla odbiorcy spoza naszego kraju. Również rodzaj muzyki nawiązuje swoim klimatem do najbardziej współczesnych brzmień, więc mam nadzieję, że spodoba się również za granicą. Otrzymuję wiele komplementów i propozycji współpracy od producentów zarówno europejskich jak i amerykańskich, więc jestem dobrej myśli. Największym jednak dowodem uznania była dla mnie propozycja od dyrektora francuskiego EMI, który zaproponował mi wydanie „My stories” na rynek francuski. Miało to się jednak rozpocząć od promocji singla, a ten niestety przegrał w rywalizacji z „Catch me if you can” Matta Pokory i Timbalanda. Mimo wszystko stanąć w szranki z takimi artystami było dla mnie ogromnym wyróżnieniem, a z EMI jestem w ciągłym kontakcie, więc możliwe, że znów pojawią się sprzyjające wiatry i będę miała szansę spróbować swych sił również na tamtejszym rynku.

 

Jaki jest nasz polski show-biznes?

 

To trudne pytanie, bo ciężko jest w ogóle oceniać show-biznes. Nie ma tak naprawdę jednej sprawdzonej recepty na sukces. Na całym świecie każdy artysta znajdzie swoich odbiorców, można ewentualnie zastanowić się nad tym, co w danym kraju przyciąga największe tłumy. Wydaje mi się, że pod wpływem wyjątkowo żądnych sensacji mediów, w Polsce dużą uwagę zwraca się na robieniu sztucznego szumu wokół artysty. Czasem mam wrażenie, że mniej ważna jest muzyka, a priorytetem są newsy w tabloidach. Ze zdziwieniem obserwuję osoby, które zaznaczyły się w polskim show-biznesie, a tak naprawdę nic nie potrafią. To jest dla mnie przykre, że ktoś totalnie pozbawiony talentu w jakiejkolwiek dziedzinie, w mediach często stawiany jest na piedestale. Ale tak to już jest, ludzie potrzebują tego rodzaju rozrywki. Nie mam nic przeciwko skandalistom czy osobom, które szokują swoim zachowaniem – sama jestem indywidualistką i moje poglądy odbiegają często od tych ogólnie przyjętych. Chciałabym jednak, aby większą uwagę zwracało się na talent danego artysty i jego muzykę, a nie to z kim się spotyka czy za co dostał mandat.

 

Czy na Pani koncertach wciąż można usłyszeć singiel „Something's Gotta Change” promujący pierwszą płytę?

 

„Something’s gotta change” to utwór od którego rozpoczęła się moja profesjonalna przygoda z muzyką, więc zawsze znajduje się on wśród piosenek, które wykonuję na koncertach. Natomiast lubię zaskakiwać swoich słuchaczy repertuarem koncertowym, dlatego często przygotowuję niespodzianki. Można na przykład usłyszeć mnie w pięknej piosence Michaela Jacksona „I Just can’t stop loving you” lub utworze, który przyniósł mi szczęście podczas castingu mojej wytwórni, czyli „The Voice Within” Christiny Aguilery.

 

 

Co takiego musi być w piosence, żeby stała się przebojem?


 

Z pozoru łatwo jest nagrać przebój, potrzeba szybko wpadającej w ucho melodii, niezbyt trudnego tekstu i ciekawego wokalu. Jednak stworzyć taką piosenkę, która nie przekracza tej cieniutkiej granicy między dobrym kawałkiem, a po prostu tandetą, jest bardzo trudne. W przeciwnym razie, co drugi numer wychodzący spod palców milionów producentów na całym świecie byłby przebojem. Do pisania takich świetnych, ponadczasowych piosenek trzeba mieć zmysł, który potrafi wyczuć jakie wrażenia będzie miał potencjalny słuchacz i trochę dobrej weny, która porusza takie struny muzycznej wyobraźni, które zagrają to, co będzie hitem.

 

 

Pani muzyka w stylu Pop/R&B grana była w najlepszych polskich klubach, czy najbliższe projekty utrzymane będą w podobnym klimacie?


 

Muzyka, która znalazła się na pierwszej płycie to duża część muzycznych wizji, które siedzą w mojej głowie. Jest jeszcze we mnie jednak dużo innych dźwięków, którymi pragnę podzielić się ze słuchaczami. Dlatego planuję wnieść trochę nowych brzmień do  kolejnych projektów, zaczerpnąć inspiracji z różnych gatunków muzycznych, a być może zaprosić do współpracy innych artystów.

 

 

Na Pani oficjalnej stronie internetowej możemy przeczytać wpisy fanów wyrażających podziw dla Pani talentu. Czy Amila Zazu ma swoją stałą publiczność?


 

Jestem tą szczęściarą, że mam wielu wiernych fanów, którzy są ze mną na dobre i na złe. Widzę ich niemal na każdym moim koncercie, z zapałem śledzą każdy mój kolejny muzyczny krok, a nawet zawzięcie bronią mnie, kiedy pojawiają się w Internecie negatywne komentarze na mój temat. Największą moją fankę, Olę, poznałam bliżej z tego względu, że zjawiłam się jako niespodzianka na jej urodzinach. Skontaktowała się ze mną jej siostra prosząc o pomoc w zrobieniu takiego właśnie prezentu, więc z przyjemnością odwiedziłam ją podczas jej święta i mam nadzieję, że w ten sposób Ola odczuła, że jestem jej wdzięczna za to wszystko co dla mnie robi i że rozsiewa dobre zdanie o mojej muzyce.

 

 

Jakie ma Pani plany zawodowe na najbliższy rok?


 

Ze względu na zbliżający się okres wakacyjny, moim priorytetem są teraz koncerty, których w tym czasie mam najwięcej. Natomiast w głowie rodzą mi się już kolejne pomysły i plany na dalsze muzyczne posunięcia. Nie chciałabym zdradzać szczegółów, bo jestem przesądna w kwestii „zapeszania” spraw, jeśli mówi się o nich zbyt wcześnie. Dlatego gdy tylko pojawią się konkrety, z przyjemnością Ci o nich poopowiadam.

 

Trzymam za słowo!  Dziękuję za wywiad.

 

Rozmawiała Agnieszka Jarząbek

 

Komentarze  

 
0 #1 Ola 2010-07-11 23:09 Amilko ;) Czekam na nowości i koncerty ;) ;*

Ahh… jak miło powspominać tamte urodziny ! To były moje najlepsze urodziny jakie miałam ! Dziękuje ! ;*
 

Aby dodawać komentarze, trzeba się zalogować!

Reklama

Miss Polonia

Ostatnio na forum

More...

Nightlife

O życiu nocą w NYC -

Już wkrótce !

Co gdzie i kiedy w wielkim mieście
Kultura,sztuka i dużo więcej